
2008.05.13
2006-07-05 22:59:17
Cześć!
Ostatnio często o Tobie myślę i zastanawiam się, czy słyszałaś już o tej Niezwykłej Osobie. Jeżeli nie, to muszę Ci o Niej napisać. Muszę, bo chcę, abyś i Ty Ją poznała. Najlepiej zacznę wszystko od początku. Gdy myślę o wydarzeniach ostatnich pięciu lat, nie mogę się nadziwić, że wszystko zaczęło się od dwóch prostych zdań... Wiesz, jakie było moje życie? Sama nie umiałam go znieść. Plątanina ciągłych niepowodzeń i strachu, potwornego, nie dającego żyć. Za chwile radości - 5 dni przygnębienia i smutku, pogłębionego przez samotność. W najgorszym czasie nie było nikogo kto by pomógł choćby swoją obecnością. Prawda, nie umiałam wychodzić do ludzi, a gdy nawet kogoś poznawałam, to trwało to krótko. I znów pozostawała pustka. To mnie najbardziej przerażało - moje puste życie, nikomu niepotrzebne, zmierzające donikąd. Stawiałam sobie różne cele, aby sobie i wszystkim pokazać, że jestem coś warta. Po jakimś czasie stwierdzałam, że to nie ma sensu i znów przygniatała mnie pustka. Zaczęłam wątpić, że coś może się jeszcze zmienić w tym życiu. Któregoś dnia znalazłam się na spotkaniu modlitewnym wspólnoty chrześcijańskiej. Nie chciałam za bardzo tam iść. Ale tam właśnie stało się coś nieoczekiwanego. Padło pytanie, czy jest ktoś, kto chciałby zaprosić Pana Jezusa do swojego życia. I wiesz, ogarnęła mnie myśl, że jest to najlepsza, rzecz jaką mogę zrobić w życiu. I powiedziałam: "Panie Jezu, weź moje życie w Swoje ręce. Wejdź Panie do mojego życia, proszę Cię, przyjdź !" Od tamtego dnia zaczęły dziać się niezwykłe rzeczy i to właśnie w tych dziedzinach, z którymi nie mogłam sobie poradzić. W Jezusie znalazłam wspaniałego Przyjaciela. Po raz pierwszy poczułam się całkowicie wolna od ciągłego udawania. Poznałam ludzi, którzy kochają mnie nie za wygląd czy ciuchy, ale dla tego, że jestem taka jaka jestem. Nigdy nie zaznałam tak głębokiego szczęścia. Bóg mnie kocha. Nie potrzebuję już niczego szukać, udowadniać sobie czy innym. Jezus zapełnił pustkę w moim wnętrzu i nic z zewnątrz nie jest w stanie tego zmienić. Całe moje serce wypełnił radością, uwolnił od strachu, który mnie prześladował, od depresji. Jezus naprawdę żyje i ja też żyję. Nic nie różni mnie od Ciebie - poza jednym - że być może, nie spotkałaś się tak naprawdę z Jezusem. On kocha Ciebie, nie mniej niż mnie. Za Ciebie także chciał umrzeć na krzyżu, żeby Twoje życie mogło kiedyś zacząć się na nowo. Pozwól zaofiarować Sobie tę szansę i tę ogromną miłość. Bo właściwie w taki sposób i w takim bólu, można oddać życie tylko za kogoś, kogo bardzo chce się wybawić od śmierci. Tak właśnie kocha Ciebie Jezus.
Ola