
2008.05.13
2006-07-01 16:42:05
Chciałem Ci opowiedzieć o największej przygodzie mojego życia. Cofnę się o prawie 8 lat wstecz. Był to czas, kiedy byłem bardzo młody, miałem głowę pełną marzeń i chciałem te marzenia realizować. Chciałem mieć ładny, duży dom, może nawet nie jeden, luksusowy samochód - białe BMW. Chciałem też jeździć po całym świecie. Ale do tego wszystkiego były potrzebne pieniądze i to duże pieniądze. Celem do realizacji moich marzeń była w tym czasie firma zajmująca się marketingiem sieciowym - "Amway". Jeździłem na szkolenia, konferencje, gdzie rozbudzano moje marzenia, które miały mnie motywować do pracy. Bóg zawsze był obecny w moim życiu. Wychowałem się w rodzinie katolickiej, gdzie tradycje były pieczołowicie pielęgnowane. Chodziłem do kościoła, czasami nawet czytałem Biblię, szczególnie w czasie świąt. Gdyby mnie wtedy ktoś zapytał, co dla mnie jest najważniejsze w życiu, bez wątpienia odpowiedziałbym, że Bóg. Ale jakże obłudna byłaby to odpowiedź. Bo tak naprawdę, w tym czasie, najważniejsze dla mnie były pieniądze, których jeszcze nie miałem, ale o których myślałem i marzyłem co mógłbym za nie kupić. Na początku 1996 roku trafiłem na spotkanie modlitewne Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym w Krapkowicach zobaczyłem tam wielu ludzi, którzy wyglądali na szczęśliwych. Modlili się na tym spotkaniu do Boga i widać było, że robili to szczerze i jakoś tak inaczej niż byłem do tego przyzwyczajony w kościele - bardziej żywiołowo i spontanicznie. Cieszyłem się, że będę mógł poznać tych ludzi. Ale jedną z myśli, która chodziła mi po głowie był mój biznes. Widziałem w tych ludziach potencjalnych kandydatów, z którymi mógłbym rozwijać moją firmę. Na tym właśnie polega przecież marketing sieciowy. Ale od czasu, kiedy zacząłem przychodzić na te spotkania, Bóg zaczął zmieniać moje serce, powoli, ale skutecznie. Po paru miesiącach zdecydowałem się oddać Jezusowi swoje życie. Zrobiłem to w krótkiej modlitwie, w której przeprosiłem Go za swoje dotychczasowe, egoistyczne życie, w którym było wiele grzechu, obłudy i zakłamania. Poprosiłem Jezusa, aby zajął się moim sercem i zmienił je. Nie chciałem już sam decydować o swoim życiu, ale chciałem, żeby to Jezus był moim Panem. Zrozumiałem, że tylko z Nim mogę być zwycięzcą, osiągnąć zbawienie i życie wieczne. Od tego czasu wiele się w moim życiu zmieniło na lepsze. Teraz mogę powiedzieć, że to na pewno Bóg jest na pierwszym miejscu w moim życiu i na pewno nie będzie to obłuda. Świadczy o tym fakt, że przed wieloma decyzjami w moim życiu szukam rady właśnie u Boga, poprzez modlitwę, czytanie słowa Bożego i wiem, że Jego rady na pewno wyjdą mi na dobre. Nie kieruję się już swoimi odczuciami, swoją ludzką, często zawodną mądrością. Bóg ma decydujący wpływ na moje życie. On wyciągnął mnie też z wielu grzesznych przyzwyczajeń, z którymi sam nie mogłem sobie poradzić. Zrezygnowałem z mojego biznesu, który miał mi przynieść furę pieniędzy. Teraz Bóg troszczy się o moje sprawy finansowe i mojej rodziny. Niczego nam nie brakuje: mamy co jeść, gdzie mieszkać, w co się ubrać. Dzięki Bożej pomocy ja i moja żona mamy pracę. Bóg zaspakaja wszystkie nasze potrzeby, zgodnie z Jego wolą. JESTEM SZCZĘŚLIWY, ŻE ODDAŁEM SWOJE ŻYCIE JEZUSOWI.
Piotr z Krapkowic